Polski Królik w konkursie prestiżowych festiwali Visions du Reel w Szwajcarii i Hot Docs Toronto w Kanadzie!
Jeden z najbardziej oczekiwanych filmów dokumentalnych sezonu, Królik po berlińsku Bartka Konopki i Piotra Rosołowskiego, zakwalifikował się do konkursów prestiżowych festiwali: 15.Visions du Reel w Nyon w Szwajcarii, gdzie będzie miał swoją międzynarodową premierę oraz na 16.Hot Docs w Toronto w Kanadzie. Polska premiera filmu odbędzie sie w maju na festiwalu Planete Doc Review.
W związku z przypadającą na ten rok 20 rocznicą obalenia muru berlińskiego, film ma szansę stać się głośnym wydarzeniem w Niemczech i całej Europie.
Królik po berlińsku (51 minut) opowiada historię dzikich królików zamieszkujących kiedyś strefę śmierci w Murze Berlińskim. Pas ziemii między dwoma murami był jakby “stworzony” dla królików – pełno nietkniętej trawy, drapieżniki zostały za murem, strażnicy pilnowali żeby żaden człowiek nie “zakłócał” spokoju tych zwierzat. Kiedy populacja królików osiągnęła dziesiątki tysięcy strażnicy zaczęli je tępić. Zatruwali trawę, jedyne żródło ich pożywienia. Króliki były zmuszone podkopywac się pod murem i szukać pożywienia poza murem, “na zachodzie”. Mimo tego mieszkały dalej w murze, nie wyniosły się ze swojej bezpiecznej enklawy. Niestety pewnego dnia runął mur. Ludzie wkroczyli do strefy śmierci i tym razem króliki musiały wyemigrować. Dzisiaj żyją na wolnosci, na berlińskich podwórkach, tyle że wśród ludzi i w konkurencji z innymi gatunkami. Codziennie muszą stawiać czoła nowym zagrożeniom.
Jest to pierwszy film przedstawiający historię muru i zjednoczenia Niemiec z tak nietypowej pesrpektywy - z punktu widzenia królików. Odwołuje sie do konwencji dokumentu przyrodniczego, w polskiej wersji prowadzonego narracją Krystyny Czubównej. Co ciekawe – niemieccy redaktorzy zamawiający film bardzo entuzjastycznie zareagowali na pomysł zrobienia filmu o trudnym etapie niemieckiej historii przez dwóch Polaków, z zupełnie zaskakującej i ryzykownej perspektywy.
Film powstaje od czterech lat. Dla Bartka Konopki i Piotra Rosołowskiego był lekcją pokory w poszukiwaniu dla niego odpowiedniej formy. Najpierw miał być klasycznym filmem z bohaterami wspominającymi króliki, potem bajką dokumentalną opowiadaną przez jednego z królików, aby na końcu stać się probą archiwalnego odtworzenia historii mieszkańców strefy śmierci. Dwa lata zajęła dokumentacja, rok zdjęcia i ponad rok montaż.
Dla Konopki i Rosołowskiego jest to druga próba opowiedzenia o ludziach poprzez zwierzęta. W dokumencie Ballada o kozie (nagrodzonym m.in. Nagrodą Planete na Berlinale 2004) przyjrzeli się życiu kilku rodzin w zielonogórskim z punktu widzenia kóz, darowanych im w ramach akcji społecznej.
Królik po berlińsku jest dziełem czwórki przyjaciół-zapaleńców, których determinacja pozwoliła wytrwać razem 4 lata i doprowdzić film do końca. Należą do nich reżyser
Film jest przykładem udanej koprodukcji kilku krajów. Był rozwijany dzięki stypendium Nipkowa w Berlinie, oraz na warsztatach Ex Oriente w Pradze i Discovery Campus Masterschool w Monachium. Został sfinansowany przez niemieckie telewizje MDR, RBB i ARTE, europejski program MEDIA, a ze strony polskiej przez TVP1 i PISF. Do budżetu dołączyły również: fińska telewizja YLE, belgijski Lichtpunt i holenderska VPRO.
Za produkcję filmu odpowada MS Films (Polska) i Majade Filmproduktion (Niemcy).